niedziela, 13 listopada 2016

Chaotycznie zbieram myśli

Pomyśleć, że tak mało potrzeba...


Około dwa tygodnie temu znów obudziłam się w sobotę z myślą o tym jaki to kolejny nudny weekend mnie czeka. "Znów nauka... znów brak spotkań" i choć lubię się uczyć to byłam naprawdę zła. Wtedy zrobiłam sobie na śniadanie swoje ulubione pancakesy bananowo-owsiane i kawę. Zrelaksowałam się chwilę przy vlogu od Aliss i czułam się dobrze. Kiedy skończyłam i miałam się zabrać do obowiązków z każdą minutą gotowała się we mnie złość. Dodatkowo każde zajęcie miałam przerywane. Zaczęłam ćwiczyć na fortepianie... zadzwonił telefon z obwieszczeniem, że muszę obrać ziemniaki. Potem zaczęłam się uczyć na kartkówkę z historii... "Asia pomożesz mi?". Byłam już kompletnie zirytowana... I wtedy moi rodzice wrócili z zakupów. Kupili mi herbatę waniliową, o którą prosiłam (u mnie w domu często kupuję się herbaty sypane, smakowe). Oprócz tego kupili jeszcze jedną - czekoladowo-kokosową i kawę czekoladowo-miętową. Tylko tyle mi wystarczyło, żeby nabrać humoru na cały dzień! Od razu poczułam się lepiej.

Że też jedna herbata potrafi tyle zmienić! Kto by pomyślał... brzmi to dość komicznie, ale właśnie tak było.

I jak to jest, że wystarczy jeden miły widok na korytarzu szkolnym? [ ;-) ] W świecie, w którym wszyscy chodzą ponurzy i zabiegani (patrz "niezatrzymująca się pozytywka")... mi wystarczy jeden miły widok w szatni lub korytarzu szkolnym żeby promieniować radością na wszystkie strony! Nawet podczas okresu :D

Dość typowy cytat wzięty prosto z facebooka "Enjoy little things". W sumie już mnie irytuje... aczkolwiek ostatnio zauważyłam właśnie to jak małe rzeczy odmieniają mój humor, nastawienie do życia... I mimo, że cały mój październik był beznadziejny i miałam dni pełne narzekania teraz... nie umiem się smucić. NIE CHCE! Bo i po co jeśli tak dobrze mi się układa? Jestem sobie dzieckiem... nie muszę się przejmować jakimiś wyborami w Ameryce (i choć zainteresowałam się tym tematem przez jakiś czas nie muszę się przejmować tym póki co). Mogę sobie nie rozmawiać z ludźmi na trudne tematy i tolerować każdą religię i to czy ktoś jest za PISEM czy PO. Mogę sobie cieszyć się tym co mam i nie przejmować że muszę zarobić na czynsz. I choć zawsze znajdzie się temat do narzekania zwykle są to błahe sprawy.

Nie wiem czy zauważyłeś kiedykolwiek, ale jeśli już jest dobrze to i tak się narzeka. Ostatnio doszłam do wniosku, że gdybym miała już wszytsko (!) to narzekałabym na to, że mam wszystko. Jestem raczej osobą, która dużo nie narzeka i akceptuje nawet te nieciekawe sytuacje bo widocznie musiały mi się przydarzyć. Tak samo jak Steve Jobs. Ostatnio oglądałam jego przemowę na rozdaniu dyplomów na uniwersytecie Stamford. Czy powstałby PIXAR gdyby nie został zwolniony z APPLE? (klik).

Dwie proste rzeczy.
1. Doceń to co masz. Dla niektórych Twoje życie to marzenie.
2. Chciej więcej.
Tak właśnie w dwóch punktach Kamil Bełz opisał przepis na szczęście (klik). Możesz ten filmik polubić lub znienawidzić. Twój wybór. Ja jednak się zgadzam z tym przepisem.

Ostatnio w swoim notesie zaczęłam zapisywać swoje myśli. Zdarza mi się po prostu usiąść z notesem i pisać to co mam w głowie. Jednym z wytworów takich zapisków był ostatni post. Choć oczywiście nie wszystkimi myślami się z Tobą podzielę... mogę Cię zachęcić do czegoś takiego. Nienawidzę narzekać i zdarzało mi się narzekać na to, że narzekam. Dlatego teraz kiedy mam potrzebę ponarzekać po prostu zapisuję to w notesie. Od kiedy tak robię pilnuję go dziesięć razy bardziej, a że w szkole może bardzo łatwo trafić w niepowołane ręce nie spuszczam z niego oczu. Oczywiście trafiają tam również miłe przemyślenia.

Na koniec proszę odpowiedz mi na pytanie... Czy da się tęsknić za kimś kto jest obok? I jeśli tak to jakim cudem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz