Kolonie cz.1

Hejka ;-) 
Dawno mnie nie było, ale powróciłam. Byłam na 12 dniowych koloniach w Kotlinie kłodzkiej. Było... SUUUUPER! Działo się naprawdę dużo i dzisiaj w pierwszej części tego posta trochę wam opowiem. Niestety jeszcze wam zdjęć nie pokarzę bo muszę je najpierw ściągnąć na komputer a nie dam rady tego dzisiaj zrobić.
Dzień pierwszy:
Rano około 8.30 wszyscy zebraliśmy się. Potem wszystko zapakowaliśmy i wyruszyliśmy. Na miejsce dojechaliśmy około 13. Jak to zwykle na koloniach bywa... na rozpoczęcie apel i zapoznanie z regulaminami. Później obiad, przerwa i... spacer po okolicy. Poszliśmy do pobliskiego parku. A wieczorem po kolacji... Dyskoteka! Pierwsza dyskoteka na koloniach w tym roku. Większość osób znałam bo już rok temu byłam z nimi na koloniach z tymi samymi organizatorami. Wszyscy byliśmy zmęczeni wieczorem po podróży i wrażeniach z przyjazdu.
Dzień drugi:
Kolejny dzień naszych koloni rozpoczęliśmy zabawami integracyjnymi. Pogoda nam nie pozwoliła na wszelkie spacery. Tak więc tańczyliśmy taniec irlandzki, graliśmy w rapsa na pytania jeśli ktoś się pomylił lub zagapił i w grę w której jedna osoba siada na krześle i nie może się odzywać a inni kończą zdanie " Chciałbym/ chciałabym ci powiedzieć że...". Po obiedzie, a następnie ciszy poobiedniej poszliśmy na spacer do Dworku Chopina i Pijalni wód mineralnych. Przy okazji poszliśmy na gofry, lody i kurtoszkołacze. A po kolacji kolejna dyskoteka.
Dzień trzeci:
Ten dzień zaczął się gimnastyką, która dała ( lub odebrała) nam siły na wycieczkę poobiednią. Ten spacer był do schroniska "Pod muflonem". Wszyscy wróciliśmy wykończeni. Jedliśmy kolację, przygotowaliśmy się i poszliśmy na karaoke!
Dzień czwarty:
Była to nasza całodniowa wycieczka. Najpierw pojechaliśmy do Kletna do Jaskini niedźwiedziej. Następnie do Kopalni złota w Złotym Stoku, a na koniec do Średniowiecznego Parku Techniki w Złotym Stoku. O tej wycieczce mogłabym opowiadać godzinami bo to właśnie była moja ulubiona wycieczka, ale wszystko zobaczycie na zdjęciach.
Dzień piąty:
W tym dniu wszyscy wybraliśmy się do Centrum Polskiego Biathlonu na Jamrozowej polanie. Szukaliśmy tam łusek po nabojach. Ja znalazłam trzy. Jedną dałam Hani, drugą Karolinie, a trzecią zgubiłam ;/ Ja w przesądy nie wierzę, ale podobno kto znajdzie taką łuskę jeszcze tam wróci.
Dzień szósty:
Tego dnia wybraliśmy się na mały spacer po Dusznikach Zdroju ( to właśnie w tym mieście mieszkaliśmy). Poszliśmy na rynek. Zjedliśmy tam sobie pyszne lody Amerykańskie i porobiliśmy fotki. Po powrocie poszliśmy na pobliskie boisko. Część tylko grała w piłkę, ale większość trenowała przed meczem pomiędzy naszą kolonią i kolonią z Zielonej góry, która przebywała w tym smym ośrodku co my. A wieczorem kilkanaście osób w tym również ja poszliśmy do takiej świetlicy i oglądaliśmy wyświetlony przez projektor mecz Brazylia-Columbia.

To tyle na dziś. Następną część postaram się napisać jutro, ale nie obiecuję bo jadę do cioci. Zowu mnie nie będzie. Wracam 18 lipca, a potem 20 jadę do Bułgarii na wczasy. Nasze kolonie już się skończyły i pomimo tego, że jeszcze będzie druga część tego posta chcę podziękować wszystkim kolonistom za wspaniałe kolonie, a przede wszystkim Maszynie i Cookiemu za wspaniałe dyskoteki oraz Hani i Karci, że wytrzymały ze mną przez te dwa tygodnie i że cały czas przy mnie były!

Komentarze

Popularne posty